Zaćpana. Zajarana. Zakochana.

-Magda! Magda!! -słyszałam stłumiony krzyk. Sięgnął po strzykawkę leżącą na podłodze, która chwilę temu wyleciała mi z rąk. Zaczęłam śmiać się kiedy ją podniósł. Najpierw pod nosem, a potem coraz głośniej aż jedyne co mogłam usłyszeć to jego głos i siebie.
-Cholera... Magda?!
Jego twarz. Niby przez mgłę. Niewyraźna i rozmyta. Wolno zamieniała się jedynie w kolorową plamę tak jak cały świat dookoła. Moje ciało najpierw stało się ciężkie, a potem powoli przestawałam w ogóle je czuć. Jakbym stawała się duchem. Na tę myśl uśmiechnęłam się do siebie i głośniej się zaśmiałam. Czułam jak on próbuje mnie podtrzymać, ale ja mimo to osuwam się bezwładnie na ziemię.
-Magda do kurwy nędzy! Słyszysz mnie?!? - usłyszałam jeszcze raz jego krzyk i poczułam jak chwyta mnie za braki. Położyłam dłoń na jego policzku.
-Odpływam skarbie... -wyszeptałam posyłając mu słodki szeroki uśmiech. "Niczym duch" dodałam w myślach.
-Błagam kurwa, nie rób tego! - usłyszałam jego głos niczym szept chociaż wiedziałam że krzyczał.
-Już za późno, odpływam... -powtórzyłam uśmiechając się do niego, a moje powieki same opadły jakby odcinały mi dostęp do rzeczywistego świata. "Jak duch..." znów przemknęły mi przez myśl a ja raz jeszcze zaśmiałam się cicho. Tylko to potem pamiętałam. Cichy. Stłumiony. Radosny. Śmiech.

Rozdział I

1 komentarz: