9.03.2013

Szansa


-Dlaczego z nim jesteś?- zapytał. Już rozchyliłam wargi by móc mu wyjaśnić to wszystko, ale zamarłam. Na usta cisnęło mi się milion wytłumaczeń, ale kiedy już chciałam powiedzieć chociaż jedno z nich dochodziłam do wniosku, że jest bezsensu, a wtedy znikało z mojej głowy. Tak naprawdę nie miałam wyjaśnienia. Zwyczajnie tego nie wiedziałam.
-Nie wiem...-przyznałam w końcu spuszczając głowę. Tylko jedna myśl pozostała, tylko jedno wyjaśnienie. –Chyba dlatego, że osoba, którą rzeczywiście kocham nigdy pewnie nie myślała o mnie w ten sposób, w który ja myślę o niej... –dodałam szeptem. –Pomyślałam że on będzie szczęśliwy, a ja...
-A Ty? A Ty jesteś szczęśliwa? –zapytał palcami delikatnie podnosząc mi głowę bym spojrzała w jego oczy. Były niczym dwa błyszczące bursztyny, które ktoś przypadkowo umieścił tam zamiast oczu. Ich kolor był nieziemski. Wpatrywałam się w niego nie wiedząc co mogę mu powiedzieć, co powinnam i co przemilczeć. Chciałam powiedzieć mu wszystko, ale nie mogłam. Aż za dobrze o tym wiedziałam.
-Chciałam go tylko uszczęśliwić. –powtórzyłam tylko cicho. –On i tak mnie nie kocha... On już wybrał... tylko nie mnie. – mówiąc to spuściłam wzrok, ale nie pozwoliłam sobie na płacz.
-A jeśli on jest w tej samej sytuacji? –zapytał znowu.
-Nie jest... –wyszeptałam. –Jeśli tak myśli to powiedz mu, że się myli. Nie wie jak to jest każdego dnia widzieć kiedy jest szczęśliwy w swoim życiu, życiu, w którym ja nie istnieję... – kiedy to powiedziałam nie powstrzymałam łez , które powoli wędrowały po moich policzka w końcu spadając i rozbijając się o ziemię niczym kawałki mojego serca przez cały ten czas.
-Jesteś tego pewna?
-Dałbyś, osobie którą kochasz umrzeć?
-Myślę, że nie wiedział, że umierasz... Nie wiedział, że cierpisz... Chyba zawsze myślał, że dla Ciebie jestem nikim... –wyszeptał a jego ręka musnęła moje palce. – Czemu nic mu nie powiedziałaś?
Mówił tak jakby był pewien, że to On. Pewien, że chce to usłyszeć. Tylko  ja nie wiem czy powinnam mu mówić. Co się stanie? Co on zrobi? A może wcale o tym nie wie? Biłam się z myślami co zrobić.
-To nie ma sensu. –odparłam.
-Nie dowiesz się jeśli nie spróbujesz, wiesz? Po prostu mu powiedz. Czy to nie jest warte ryzyka? –dodał i delikatnie się uśmiechnął. Mówił do mnie tak jakby wiedział co chce powiedzieć i jakby chciał to usłyszeć. Warto ryzykować?

***
-Powiedz mu, nigdy nie wiadomo. –zachęciłem. Czekałem w ciszy na jej odpowiedź. Takie proste słowa do wypowiedzenia. Chciałem wierzyć, że mam rację, że to nie jakaś wielka pomyłka. Wciąż tkwiła we mnie niepewność, ale tak bardzo pragnąłem wierzyć w to, że mam racje, że zeszła na drugi plan. Gdyby to się stało... to... to byłoby zbyt pięknie... Serce biło mi jednak coraz szybciej w oczekiwaniu na coś co mogło albo złamać mi serce albo uszczęśliwić mnie.
***

Popatrzyłam w jego oczy. Tak bardzo chciałam mu powiedzieć, ale co będzie potem. To że zachęca mnie bym to wyznała nie oznacza, że on też to czuje. Czy warte to jest ryzyka? Na pewno.
-Ja.. – już rozchyliłam usta by powiedzieć jego imię i nagle czułam jakby ktoś ścisnął ręce na mojej szyi tak mocno by słowa nie mogły się wydostać. Jakby ktoś nie chciał bym mogła mu to powiedzieć. Nie potrafiłam wymówić nawet jednego słowa, a co dopiero powiedzieć mu, że mi na nim zależy. Poczułam suchość w gardle. Próbowałam coś mówić, ale nie mogłam. Patrzyłam na niego i wiedziałam, że to jedyna szansa.
-Ja nie potrafię... –wyszeptałam w końcu marnując jedyna szansę jaką miałam by powiedzieć mu jak bardzo go kocham. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz