-Dlaczego z
nim jesteś?- zapytał. Już rozchyliłam wargi by móc mu wyjaśnić to wszystko, ale
zamarłam. Na usta cisnęło mi się milion wytłumaczeń, ale kiedy już chciałam
powiedzieć chociaż jedno z nich dochodziłam do wniosku, że jest bezsensu, a
wtedy znikało z mojej głowy. Tak naprawdę nie miałam wyjaśnienia. Zwyczajnie
tego nie wiedziałam.
-Nie
wiem...-przyznałam w końcu spuszczając głowę. Tylko jedna myśl pozostała, tylko
jedno wyjaśnienie. –Chyba dlatego, że osoba, którą rzeczywiście kocham nigdy pewnie
nie myślała o mnie w ten sposób, w który ja myślę o niej... –dodałam szeptem.
–Pomyślałam że on będzie szczęśliwy, a ja...
-A Ty? A Ty
jesteś szczęśliwa? –zapytał palcami delikatnie podnosząc mi głowę bym spojrzała
w jego oczy. Były niczym dwa błyszczące bursztyny, które ktoś przypadkowo
umieścił tam zamiast oczu. Ich kolor był nieziemski. Wpatrywałam się w niego
nie wiedząc co mogę mu powiedzieć, co powinnam i co przemilczeć. Chciałam
powiedzieć mu wszystko, ale nie mogłam. Aż za dobrze o tym wiedziałam.
-Chciałam go
tylko uszczęśliwić. –powtórzyłam tylko cicho. –On i tak mnie nie kocha... On
już wybrał... tylko nie mnie. – mówiąc to spuściłam wzrok, ale nie pozwoliłam
sobie na płacz.
-A jeśli on
jest w tej samej sytuacji? –zapytał znowu.
-Nie jest...
–wyszeptałam. –Jeśli tak myśli to powiedz mu, że się myli. Nie wie jak to jest
każdego dnia widzieć kiedy jest szczęśliwy w swoim życiu, życiu, w którym ja
nie istnieję... – kiedy to powiedziałam nie powstrzymałam łez , które powoli
wędrowały po moich policzka w końcu spadając i rozbijając się o ziemię niczym
kawałki mojego serca przez cały ten czas.
-Jesteś tego
pewna?
-Dałbyś,
osobie którą kochasz umrzeć?
-Myślę, że
nie wiedział, że umierasz... Nie wiedział, że cierpisz... Chyba zawsze myślał,
że dla Ciebie jestem nikim... –wyszeptał a jego ręka musnęła moje palce. –
Czemu nic mu nie powiedziałaś?
Mówił tak
jakby był pewien, że to On. Pewien, że chce to usłyszeć. Tylko ja nie wiem czy powinnam mu mówić. Co się
stanie? Co on zrobi? A może wcale o tym nie wie? Biłam się z myślami co zrobić.
-To nie ma
sensu. –odparłam.
-Nie dowiesz
się jeśli nie spróbujesz, wiesz? Po prostu mu powiedz. Czy to nie jest warte
ryzyka? –dodał i delikatnie się uśmiechnął. Mówił do mnie tak jakby wiedział co
chce powiedzieć i jakby chciał to usłyszeć. Warto ryzykować?
***
-Powiedz mu,
nigdy nie wiadomo. –zachęciłem. Czekałem w ciszy na jej odpowiedź. Takie proste
słowa do wypowiedzenia. Chciałem wierzyć, że mam rację, że to nie jakaś wielka
pomyłka. Wciąż tkwiła we mnie niepewność, ale tak bardzo pragnąłem wierzyć w
to, że mam racje, że zeszła na drugi plan. Gdyby to się stało... to... to
byłoby zbyt pięknie... Serce biło mi jednak coraz szybciej w oczekiwaniu na coś
co mogło albo złamać mi serce albo uszczęśliwić mnie.
***
Popatrzyłam
w jego oczy. Tak bardzo chciałam mu powiedzieć, ale co będzie potem. To że
zachęca mnie bym to wyznała nie oznacza, że on też to czuje. Czy warte to jest
ryzyka? Na pewno.
-Ja.. – już rozchyliłam
usta by powiedzieć jego imię i nagle czułam jakby ktoś ścisnął ręce na mojej
szyi tak mocno by słowa nie mogły się wydostać. Jakby ktoś nie chciał bym mogła
mu to powiedzieć. Nie potrafiłam wymówić nawet jednego słowa, a co dopiero
powiedzieć mu, że mi na nim zależy. Poczułam suchość w gardle. Próbowałam coś
mówić, ale nie mogłam. Patrzyłam na niego i wiedziałam, że to jedyna szansa.
-Ja nie
potrafię... –wyszeptałam w końcu marnując jedyna szansę jaką miałam by
powiedzieć mu jak bardzo go kocham.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz