9.07.2014

Pewna niepewność - rozdział IV

Szłam przez korytarz razem z Karolina i Olgą.
-Ta matma mnie przeraża...-lamentowała Olga na samą myśl o sprawdzianie w przyszłym tygodniu.
-Spoko dasz radę. - pocieszała ja Karolina.
-Mnie bardziej martwi fizyka...- westchnęłam kiedy przypomniałam sobie o kartkówce w czwartek.
-Przestańcie tak mękolić!-zirytowała się Karolina. - My nie damy rady!? Trzeba być twardym a nie miętkim!
-Tobie to...-zdążyłam wydusić za nim nie straciłam całej równowagi. W jednej chwili podłoga zaczęła zbliżać się w zawrotnym tempie. Poczułam pociągniecie za ramię po czym wylądowałam oparta o kogoś. Nienawidzę ludzi, którzy zostawiają plecaki na środku korytarza! To taki problem położyć go z boku lub zanieść do klasy?! 
-Mało brakowało. - usłyszałam Olgę. -Uważaj, bo następnym razem wybijesz sobie wszystkie zęby. Podniosłam głowę i zobaczyłam Maćka. Nie spodziewałam się, że to akurat on...
-yyyy dzięki. -wyjąkałam. Starałam się by zabrzmiało to jak najbardziej normalnie.
-Spoko. - odparł. Nagle zorientowaliśmy się jak mała odległość nas dzieli i oboje zrobiliśmy krok w tył odwracając wzrok. Byliśmy chyba równie czerwoni z tego "drobnego" wypadku. Znów spojrzeliśmy na siebie. Krótki uśmiech i tyle. Poszedł w swoją stronę Wiedziałam, że moje policzki są czerwone jak nigdy, ale modliłam się żeby nikt tego nie widział. Odwróciłam się szybko do dziewczyn próbując nie dać po sobie nic poznać.
-Och! Muszę iść do biblioteki. Lektura sama się nie wypożyczy! - przypomniała sobie Olga i momentalnie zniknęła w korytarzu. Karolina odciągnęła mnie delikatnie na bok. W jakieś puste miejsce.
-Julia, co się stało?-zapytała. - Widziałam tę akcję przed chwilą. Rumieńce, zakłopotanie... Mów o co chodzi. -poprosiła stanowczo.
-Nie wiem o co Ci chodzi. Pomógł mi i tyle. -próbowałam udawać, że nic się nie stało, ale przy niej jakoś tak ciężko mi się kłamało. Starałam się nie uciekać wzrokiem by nie wzbudzać podejrzeń, ale było to cholernie trudne. Miała takie przenikliwe spojrzenie, poza tym nie znosiłam okłamywać przyjaciół, ale nie byłam pewna czy chcę jej mówić o tamtej sytuacji.
-Jasne.... - westchnęła sarkastycznie. Ech.... wiedziałam, że się zorientuje. Ona widzi wszystko... Noktowizor i rentgen na dziwne zdarzenia, zdolność specjalna Karoliny. Chyba dokładnie widziała ten skok mojego tętna kiedy na niego spojrzałam. 
-A jak twój sprawdzian z polskiego?-wystrzeliłam nagle próbując uniknąć odpowiedzi.
-Nie zmieniaj tematu. - zaprotestowała. Uśmiechnęła się tym swoim „Mów, bo wyciągnę to z Ciebie siłą. Nie jestem ślepa.”.
-Nic się nie dzieje. -skwitowałam krótko. -Nie dociekaj, bo nie ma do czego.
Wiedziałam, że ona jeszcze to ze mnie wyciągnie, ale jeszcze nie teraz. Karolina za dobrze mnie znała. Przy niej czułam się jakby miała to wypisane na czole. Miałam wrażenie, że widzi to na moich ustach. Zdałam sobie sprawę, że tam myśl ciąży mi od tamtego czasu gdzieś wewnątrz. Ona sprawiała, że chciałam to wykrzyczeć. "Całowałam go". A może on mnie?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz