24.01.2013

Miłość przez facebooka


Była już noc. Ksieżyc zalewal swym delikatnym światlem ulice. Drugą godzinę ślepo wpatrywałam się w puste onkno rozmowy na fejsie. Nie wiem dlaczego za każdym razem kiedy w mojej głowie już układa się idealna rozmowa zamiast napisać kasuję wszystko. Odwróciłam na chwilę wzrok i zamknęłam oczy. Usłyszałam dźwęk sms'a. Pomyślałam, że to tylko moja koleżanka zapyta o lekcję albo czy się spotkamy.

"Hej mogę napisać?" brzmiała wiadomość. Nie znałam tego numeru, ale co szkodziło mi odpisać.

"Już napisałeś, wiesz?" napisalam w odpowiedź na tajemniczą wiadomość.

"Więc zrobię to jeszcze raz" przeczytałam juz po chwili odpowiedź. Wtedy w pustym oknie rozmowy ujrzałam wiadomość. Trzy proste litery układające się w proste słowo, które i tak wywołało u mnie niesamowitą radość i zdziwienie. To był jego numer? Niespodziewałam się, że kiedykolwiek będziemy ze sobą rozmawiać choć bardzo tego chciałam. Szybko odpisałam to samo. Nie chciałam żeby czekał.

"Chyba nie spodziewałaś się, że to ja? Jeśli nie chcesz ze mną pisać nie musisz spoko."

 "Nie idź, proszę" odpisałam szybko. Nie mogłam zmarnować takiej okazji jeśli już się nadarzyła. Tak bardzo chciałam zacząć te rozmowę, ale nie umiałam. On potrafił.

"Czyli chcesz ze mną pisać?" zapytał.

"Bardzo :) " napisałam uśmiechając się sama do siebie.

"Cieszę się :) Bardzo chciałbym Cię poznać"

Chciałam napisać, że powiem mu wszystko co chce wiedzieć byle by dał mnie poznać siebie, ale zbyt się bałam. Chwilę myślałam co napisać. W końcu z pierwotnej wersji zostało z tego tylko:

"Co chcesz o mnie wiedzieć?"

"Jeśli jest taka opcja to wszystko ;)"

"Jest taka opcja ^^ ale może najpierw coś prostego. Co powiesz pytanie za pytanie? Ty zaczynasz."

"Mnie pasuje. Co robisz w wolnym czasie?"

"Hmmm... Dużo słucham muzyk, tańczę i i piszę"

"Piszesz? :P A dane mi będzie przeczytać te cuda? :)"

"W swoim czasie na pewno ;D ale teraz moja kolej! Co lubisz jeść?"

Nie umiałam wymyślić jak na razie lepszego pytania. No bo o co miałabym zapytać?

"Dobre pytanie :) Jestem wszystkożercą moja droga :P Ale jedyna zasada dotycząca jedzenia, którą wyznaję to jeść z kimś ;D Ja nie lubię jeść samemu ;p wiem, że to dziwne ^^' "

"Czemu zaraz dziwne? No może trochę xD Ale każdy ma w sobie jakąś dziwną zasadę ;) Moją jest nie pisanie z obcymi chłopakami, wiesz?"

"Nie jestem już obcy! Znasz mój sekret! :D " napisał mi, a ja usmiechnęlam się na ten widok.

Tak zaczęliśmy rozmawiać. Puste okienko zapełniało się naszymi wiadomościami. Nie spotkaliśmy się ani razu. Ja trochę bałam się, że ten czar pryśnie z pierwszym spotkaniem,  on chyba również. Codziennie pisalismy do późna dowiadując się o sobie coraz więcej. Ja każdego dnia coraz bardziej cieszyłam się z tej znajomości. Tak bałam się ją zacząć, a teraz? Zastanawiam się co tak mnie przerażało. Był miły i zabawny. Kiedy choć na chwilę zauważał, że tracę humor rozsmieszał mnie. Tydzień później byliśmy już prawie przyjaciółmi. Tego dnia nie czułam się najlepiej pokłóciłam się z przyjaciółką i do tego dostałam pałe z fizyki. Kiedy usiadłam przed kompem  było późne popołudnie . Włączyłam facebook'a i od razu wyskoczyła mi wiadomość.

"Hej, jak dzień?"

Oczywiście była od niego.

"Cześć, nieźle jak na mój dzień."

"Coś sie stalo prawda?"

"Zgadłeś, ale nie chcę o tym na razie pisać... "

"A rozmawiać? :) "

Kiedy przeczytałam ostatnia wiadomość zdziwiłam się i od razu chciałam wiedzieć o co chodzi.

"Co? O co chodzi?"

"Zdziwisz się jeśli Ci powiem, że stoję pod twoim oknem i czekam na Ciebie?"

Po tej wiadomości podbiegłam do okna. Zobaczyłam go tam. Wysoki blondyn o brązowych oczach ubrany w lekko przetarte dżinsy i trampki. Nasze oczy od razu się spotkały. Uśmiechnął się i wstukał coś na klawiszach, a ja usłyszałam dźwięk oznajmiając nową wiadomość.

"Masz ochotę wyjść na spacer i obgadać to? Łap jakąś kurtkę i chodź tu ;D "

Ani chwili nie zastanawiałam się tylko chwyciłam skórzaną kurtkę z wieszaka i praktycznie wybiegłam na dwór. Mamie rzuciłam coś żeby się nie martwiła biegnąc schodami w dół. Zatrzymalam się jednak przed głównymi drzwiami. Mimo, że moją ręka już naciskała klamkę cofnęłam ją. "A co jeśli to się nie uda? Jeśli teraz wyjdę i to wszystko zniknie? Jeżeli zrobię coś nie tak? Jeżeli palnę coś głupiego? "

-Zepsuję to?- wyszeptałam do siebie wpatrując się w drzwi. Postanowiłam nie myśleć. Zanim zdążyłabym zmienić decyzję nacisnęłam klamkę. 

-Myślałem, że już nigdy nie wyjdziesz. -odparł z uśmiechem.  "Ja też." chciałam odpowiedzieć.

-Hej, -przywitałam go nieśmiało.

-Gdzie masz ochotę iść? -zapytał przeczesując włosy.

-Nie mam pojęcia...

-Czyż mógłbym dostać przyzwolenie aby zaprosić panienkę na lody? -powiedział udając poukładanego grzecznego dżentelmena. Uśmiechnęłam się szeroko. Próba mimo iż nieudana była za to  bardzo zabawna .

-Ależ oczywiście, szanowny pan otrzymuje pozwolenie zabrania mnie na lody. -odpowiedziałam. Chwycił mnie pod rękę.

-A więc chodźmy. -oznajmił ruchem ręki pokazując mi drogę. Rozmowa była . Ciągle się śmiałam. Chyba
własnie tego teraz potrzebowałam, śmiechu. Nagle o wszystkim zapomniałam. Kupiliśmy sobie po gałce lodów czekoladowych.  Potem nadeszła ta chwila milczenia po której zapytał:

-Więc powiesz mi co się stało?

Westchnęłam głęboko.

- Jeśli  chcesz wiedzieć... Bo pokłóciłam się z przyjaciółką i dostałam jeden z fizyki...

-Jeśli chcesz wytłumaczę Ci fizykę. Udało mi się w tym roku zrobić olimpiadę z fizyki. -zaproponował. Przytaknęłam. Chwile milczeliśmy.

 -Martwisz się tym... -stwierdził.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz