Była
już noc. Ksieżyc zalewal swym delikatnym światlem ulice. Drugą godzinę ślepo
wpatrywałam się w puste onkno rozmowy na fejsie. Nie wiem dlaczego za każdym
razem kiedy w mojej głowie już układa się idealna rozmowa zamiast napisać
kasuję wszystko. Odwróciłam na chwilę wzrok i zamknęłam oczy. Usłyszałam dźwęk
sms'a. Pomyślałam, że to tylko moja koleżanka zapyta o lekcję albo czy się
spotkamy.
"Hej
mogę napisać?" brzmiała wiadomość. Nie znałam tego numeru, ale co
szkodziło mi odpisać.
"Już
napisałeś, wiesz?" napisalam w odpowiedź na tajemniczą wiadomość.
"Więc
zrobię to jeszcze raz" przeczytałam juz po chwili odpowiedź. Wtedy w
pustym oknie rozmowy ujrzałam wiadomość. Trzy proste litery układające się w
proste słowo, które i tak wywołało u mnie niesamowitą radość i zdziwienie. To
był jego numer? Niespodziewałam się, że kiedykolwiek będziemy ze sobą rozmawiać
choć bardzo tego chciałam. Szybko odpisałam to samo. Nie chciałam żeby czekał.
"Chyba
nie spodziewałaś się, że to ja? Jeśli nie chcesz ze mną pisać nie musisz
spoko."
"Nie idź, proszę" odpisałam szybko.
Nie mogłam zmarnować takiej okazji jeśli już się nadarzyła. Tak bardzo chciałam
zacząć te rozmowę, ale nie umiałam. On potrafił.
"Czyli
chcesz ze mną pisać?" zapytał.
"Bardzo
:) " napisałam uśmiechając się sama do siebie.
"Cieszę
się :) Bardzo chciałbym Cię poznać"
Chciałam
napisać, że powiem mu wszystko co chce wiedzieć byle by dał mnie poznać siebie,
ale zbyt się bałam. Chwilę myślałam co napisać. W końcu z pierwotnej wersji
zostało z tego tylko:
"Co
chcesz o mnie wiedzieć?"
"Jeśli
jest taka opcja to wszystko ;)"
"Jest
taka opcja ^^ ale może najpierw coś prostego. Co powiesz pytanie za pytanie? Ty
zaczynasz."
"Mnie
pasuje. Co robisz w wolnym czasie?"
"Hmmm...
Dużo słucham muzyk, tańczę i i piszę"
"Piszesz?
:P A dane mi będzie przeczytać te cuda? :)"
"W
swoim czasie na pewno ;D ale teraz moja kolej! Co lubisz jeść?"
Nie
umiałam wymyślić jak na razie lepszego pytania. No bo o co miałabym zapytać?
"Dobre
pytanie :) Jestem wszystkożercą moja droga :P Ale jedyna zasada dotycząca
jedzenia, którą wyznaję to jeść z kimś ;D Ja nie lubię jeść samemu ;p wiem, że
to dziwne ^^' "
"Czemu
zaraz dziwne? No może trochę xD Ale każdy ma w sobie jakąś dziwną zasadę ;)
Moją jest nie pisanie z obcymi chłopakami, wiesz?"
"Nie
jestem już obcy! Znasz mój sekret! :D " napisał mi, a ja usmiechnęlam się
na ten widok.
Tak
zaczęliśmy rozmawiać. Puste okienko zapełniało się naszymi wiadomościami. Nie
spotkaliśmy się ani razu. Ja trochę bałam się, że ten czar pryśnie z pierwszym
spotkaniem, on chyba również. Codziennie
pisalismy do późna dowiadując się o sobie coraz więcej. Ja każdego dnia coraz
bardziej cieszyłam się z tej znajomości. Tak bałam się ją zacząć, a teraz?
Zastanawiam się co tak mnie przerażało. Był miły i zabawny. Kiedy choć na
chwilę zauważał, że tracę humor rozsmieszał mnie. Tydzień później byliśmy już
prawie przyjaciółmi. Tego dnia nie czułam się najlepiej pokłóciłam się z
przyjaciółką i do tego dostałam pałe z fizyki. Kiedy usiadłam przed kompem było późne popołudnie . Włączyłam facebook'a
i od razu wyskoczyła mi wiadomość.
"Hej,
jak dzień?"
Oczywiście
była od niego.
"Cześć,
nieźle jak na mój dzień."
"Coś
sie stalo prawda?"
"Zgadłeś,
ale nie chcę o tym na razie pisać... "
"A
rozmawiać? :) "
Kiedy
przeczytałam ostatnia wiadomość zdziwiłam się i od razu chciałam wiedzieć o co
chodzi.
"Co?
O co chodzi?"
"Zdziwisz
się jeśli Ci powiem, że stoję pod twoim oknem i czekam na Ciebie?"
Po
tej wiadomości podbiegłam do okna. Zobaczyłam go tam. Wysoki blondyn o brązowych
oczach ubrany w lekko przetarte dżinsy i trampki. Nasze oczy od razu się
spotkały. Uśmiechnął się i wstukał coś na klawiszach, a ja usłyszałam dźwięk
oznajmiając nową wiadomość.
"Masz
ochotę wyjść na spacer i obgadać to? Łap jakąś kurtkę i chodź tu ;D "
Ani
chwili nie zastanawiałam się tylko chwyciłam skórzaną kurtkę z wieszaka i
praktycznie wybiegłam na dwór. Mamie rzuciłam coś żeby się nie martwiła biegnąc
schodami w dół. Zatrzymalam się jednak przed głównymi drzwiami. Mimo, że moją
ręka już naciskała klamkę cofnęłam ją. "A co jeśli to się nie uda? Jeśli
teraz wyjdę i to wszystko zniknie? Jeżeli zrobię coś nie tak? Jeżeli palnę coś
głupiego? "
-Zepsuję
to?- wyszeptałam do siebie wpatrując się w drzwi. Postanowiłam nie myśleć. Zanim zdążyłabym zmienić decyzję nacisnęłam klamkę.
-Myślałem, że już nigdy nie wyjdziesz. -odparł z uśmiechem. "Ja też." chciałam odpowiedzieć.
-Hej, -przywitałam go nieśmiało.
-Gdzie masz ochotę iść? -zapytał przeczesując włosy.
-Nie mam pojęcia...
-Czyż mógłbym dostać przyzwolenie aby zaprosić panienkę na lody? -powiedział udając poukładanego grzecznego dżentelmena. Uśmiechnęłam się szeroko. Próba mimo iż nieudana była za to bardzo zabawna .
-Ależ oczywiście, szanowny pan otrzymuje pozwolenie zabrania mnie na lody. -odpowiedziałam. Chwycił mnie pod rękę.
-A więc chodźmy. -oznajmił ruchem ręki pokazując mi drogę. Rozmowa była . Ciągle się śmiałam. Chyba
własnie tego teraz potrzebowałam, śmiechu. Nagle o wszystkim zapomniałam. Kupiliśmy sobie po gałce lodów czekoladowych. Potem nadeszła ta chwila milczenia po której zapytał:
-Więc powiesz mi co się stało?
Westchnęłam głęboko.
- Jeśli chcesz wiedzieć... Bo pokłóciłam się z przyjaciółką i dostałam jeden z fizyki...
-Jeśli chcesz wytłumaczę Ci fizykę. Udało mi się w tym roku zrobić olimpiadę z fizyki. -zaproponował. Przytaknęłam. Chwile milczeliśmy.
-Martwisz się tym... -stwierdził.
-Myślałem, że już nigdy nie wyjdziesz. -odparł z uśmiechem. "Ja też." chciałam odpowiedzieć.
-Hej, -przywitałam go nieśmiało.
-Gdzie masz ochotę iść? -zapytał przeczesując włosy.
-Nie mam pojęcia...
-Czyż mógłbym dostać przyzwolenie aby zaprosić panienkę na lody? -powiedział udając poukładanego grzecznego dżentelmena. Uśmiechnęłam się szeroko. Próba mimo iż nieudana była za to bardzo zabawna .
-Ależ oczywiście, szanowny pan otrzymuje pozwolenie zabrania mnie na lody. -odpowiedziałam. Chwycił mnie pod rękę.
-A więc chodźmy. -oznajmił ruchem ręki pokazując mi drogę. Rozmowa była . Ciągle się śmiałam. Chyba
własnie tego teraz potrzebowałam, śmiechu. Nagle o wszystkim zapomniałam. Kupiliśmy sobie po gałce lodów czekoladowych. Potem nadeszła ta chwila milczenia po której zapytał:
-Więc powiesz mi co się stało?
Westchnęłam głęboko.
- Jeśli chcesz wiedzieć... Bo pokłóciłam się z przyjaciółką i dostałam jeden z fizyki...
-Jeśli chcesz wytłumaczę Ci fizykę. Udało mi się w tym roku zrobić olimpiadę z fizyki. -zaproponował. Przytaknęłam. Chwile milczeliśmy.
-Martwisz się tym... -stwierdził.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz